1 / 2      
Recenzje
aktualności

Książka o trudnych wyborach


Co mi się spodobało w tej książce, to wielowątkowość. „Skrzydła…” na pierwszy rzut oka są powieścią o miłości, ale jeśli przyjrzymy się dokładniej, dostrzeżemy w niej motyw wyboru. Wybór między jednym mężczyzną a drugim, między szczęściem swoim a szczęściem ojca, między uprzedzeniami starej niani a chęcią otworzenia się na nowe religie.


Religia jest tutaj właściwie tłem – wokół niej kręci się cała akcja. Byłam w ogromnym szoku, czytając o tym, jak wzajemnie traktowali się w tamtych czasach protestanci i katolicy. Choć nie należę do bardzo religijnych osób, to niezmiernie dziwiło mnie, że katolicy przedstawiani byli jako pomiot Szatana i największe zło na świecie. Ów religijny wątek nadaje książce poważnego, kontrowersyjnego charakteru i momentami przesłania wątek artystyczny.



Warto zapoznać się z całą recenzją na stronie: http://zrecenzujemy.blogspot.com/

To nie jest kolejny historyczny romans

"Skrzydła nad Delft" na pierwszy rzut oka może wydawać się kolejnym historycznym romansem, lecz określenie to jest tyleż niepełne, co krzywdzące. Moim zdaniem to przede wszystkim wysmakowany artystycznie literacki portret XVII - wiecznej Holandii, pełen odniesień do ówczesnej kultury, sztuki i filozofii, wyraźnie wyczuwalnego gospodarczego dobrobytu i religijnych konfliktów pomiędzy protestantami a ledwie tolerowanymi katolikami. Powieść w fascynująco barwny sposób przedstawia mieszczańskie społeczeństwo Delft, jego bogate zróżnicowanie, panujące w nim stosunki i relacje międzyludzkie - to prawdziwa skarbnica informacji w istotny sposób wzbogacająca naszą wiedzę o tym malowniczym okresie historycznym.
 »

Zdronet.pl poleca "Bystrzaki"!

Autorka jest doświadczoną nauczycielka i pedagogiem szkolnym, od lat zajmuje się zagadnieniem mądrego i przemyślanego wychowania. „Bystrzaki” prezentują jej pomysły na to, jak wykształcić i pielęgnować u dzieci w różnym wieku zalety umysłu oraz cechy charakteru ułatwiające życie w dzisiejszym dynamicznym i chaotycznym społeczeństwie.

Propozycje zostały dobrane tak, by jednocześnie maksymalnie rozwijały umiejętności małego człowieka, będąc dla niego zarazem źródłem świetnej zabawy i czasem miło spędzonym z rodzicem.
 »

Z kawą nad "Córką kata" (http://www.miastoslow.pl/)

Pötzsch w pasjonujący sposób prowadzi grę z czytelnikiem. Jest to przecież kryminał, ale też powieść psychologiczna. Historia wprawdzie sprzed wieków, ale z uniwersalnymi archetypami ludzkich zachowań. Autor udowadnia, że pozory często mylą, że zwykle ocenialiśmy i oceniamy ludzi dość stereotypowo. I rozprawia się z tymi stereotypami. Kat wcale nie musi być złą, ponurą kanalią pozbawioną uczuć, a urzędnik odpowiedzialny za porządek i prawo w mieście, nie ma w rzeczywistości moralnych predyspozycji do sprawowania tak odpowiedzialnego urzędu. Władza deprawuje ludzi, czyni z nich marionetki, sługusów jeszcze wyżej stojących w hierarchii, żądnych bogactw okrutników, którzy w pogoni za groszem bezwzględnie eliminują na swej drodze każdą, nawet najmniejszą przeszkodę. Nie wahają się wydać w ręce kata kobiety, która wielu dzieciom po prostu pomogła przyjść na świat i niejednokrotnie wydzierała śmierci podczas ciężkich porodów...  »

"Nie mogę nie przyznać tej książce najwyższej oceny. Zasługują na to zarówno opisana, trzymająca w napięciu i świetnie przemyślana historia, styl w jakim została ona opowiedziana (licząc tłumaczenie na najwyższym poziomie), a nawet sama oprawa pozycji.
Polecam każdemu i każdej z Was, to historia, która wciągnie do reszty znaczącą większość czytelników.
(...)
Jeżeli liczycie na opowieść o córce kata Magdalenie, jej miłosnych uniesieniach i przeżyciach to jesteście w jak największym błędzie. Dziewczyna ta jest bowiem w powieści rolą zdecydowanie drugoplanową, prym wiedzie jej ojciec Jakub oraz medyk Simon.
Powieść Oliver Pötzscha to wartka akcja i od samego początku trzymająca w napięciu tajemnica. Szybkie i niespodziewane zwroty akcji nie są tu rzadkie. Dzięki temu książkę pochłania się z zapartym tchem, nie mogąc się wprost od niej oderwać. Może zakończenie nie jest spektakularnie trudne do odkrycia, ale nie o zakończenie w "Córce kata" chodzi, a o mistrzowsko wręcz prowadzone postacie odkrywające niebanalną plątaninę intryg i zagadek.
Ogromne brawa należą się tłumaczce, Edycie Panek, która sprawiła, że język autora nie stracił na barwności i adekwatności do opisywanych czasów. O tak, realia XVII wieku są tutaj wspaniale oddane. (...)"

Więcej na http://waniliowe-czytadla.blogspot.com/2012/08/oliver-potzsch-corka-kata.html

 »

Lewis, Glome i magnolie - recenzja książki "Dopóki mamy twarze" (http://magnolie.blogspot.com)

Jeszcze zanim skończyłam pierwszy rozdział, wiedziałam, że pokocham tę książkę. Jest w niej pewnego rodzaju magia, którą wystarczy zauważyć, by urosła do rozmiarów średniowiecznej krainy. Oplata zmysły i wciąga na długie godziny, by wraz z końcem ostatniej strony pozostawić po sobie potrzebę zastanowienia się nad tym, czym właściwie jest miłość, wiara i samo życie.  »

Miłość i nienawiść w Glome

Wiedziałam, po prostu czułam, że ta książka zrobi na mnie niemałe wrażenie. Fabuła opiera się na znanym micie o Psyche i Erosie, ale autor pozwolił sobie na własne spojrzenie na tę historię. Wszystkie wydarzenia poznajemy dzięki Orual, która jest narratorką i która od dzieciństwa opiekowała się Istrą, kochała ją jak własną córkę i nie potrafiła spokojnie przyglądać się okrucieństwu i tragicznym decyzjom tamtejszej ludności. Uczucia bohaterek, ich wewnętrzne rozterki, pytania i przemiana zostały tu szczegółowo i drobiazgowo ukazane. Co więcej, nie brakuje tu silnych emocji, refleksji czy też zaskakujących sytuacji. Akcja jest dynamiczna, ciekawa i nikt nudzić się nie powinien.  »

Lektura obowiązkowa dla fanów Lewisa

„Dopóki mamy twarze” to dzieło, które powinno znaleźć się na półce każdego fana Lewisa, ale nie tylko. Bo to historia o nas samych, o poszukiwaniu siebie, o podróżach w głąb duszy i o wielkiej, nieograniczonej miłości. Można by powiedzieć miłości siostrzanej, ale też matczynej, bo Orual stała się dla Istry kimś więcej niż siostrą. To opowieść przepełnioną mądrością, ale też zgubą. Każdy, kto po nią sięgnie, nie powinien czuć się zawiedziony.
 »

Ważne pytania (http://zglowawksiazce.blogspot.com/)

To niezwykła opowieść zawierająca w sobie uniwersalne prawdy o miłości, wierze i zwątpieniu. Powieść zawiera dużo alegorii, które każdy z nas może interpretować inaczej, w zależności od etapu życia, w jakim akurat się znajdujemy. Lewis stworzył historię, która będzie mi towarzyszyła przez długie lata, pomagając zrozumieć wiele rzeczy. Książka zadaje jeszcze jedno, bardzo ważne pytanie. Jak to jest właściwie z wiarą? Czy mamy wpływ na nasze życie, czy jest ono kierowane przez Boga?  »

Kawa ze śmietanką w Glome (http://kawa-ze-smietanka.blogspot.com/)

Podobnie jak przy "Opowieściach z Narnii", rada jestem , że Pan Lewis stworzył tak spójną i wielowymiarową historię, osadzoną w niezwykłej rzeczywistości - odbiciu lustrzanym świata, w jakim żyjemy. Zadziwia przy tym to, jak ją wykreował - zwrócić należy uwagę na ogrom szczegółów, wydawałoby się drobiazgów, mających kolosalne znaczenie dla krainy Glome, precyzję, z jaką Autor tworzył każdą drobnostkę - dopiero wtedy można w pełni docenić trud, wysiłek i złożoność jego pracy.  »

Prowansja pachnąca tymiankiem i... magnoliami (http://magnolie.blogspot.com/)

Kiedy jesteśmy dziećmi, świat pozwala nam patrzeć na siebie z najciekawszej perspektywy - od dołu. Wszystko wydaje się być większym, piękniejszym i być może ciekawszym niż jest w rzeczywistości. Wspomnienia tych lat wywołują uśmiech na każdej twarzy. Marcel Pagnol - francuski reżyser i scenarzysta - powracając myślami do rodzinnej Prowansji, przedstawia czytelnikowi małego chłopca żyjącego w świecie niedostępnym dla dorosłych...  »

Poznaj regulamin konkursu "Kup ksiażki i wygraj pielgrzymkę do Ziemi Świętej"
Przeczytaj program Wydawnictwa Esprit na Targi Książki w Krakowie 2016! Spotkajmy się!
>> 0
„Skrzydła nad Delft” są malarską baśnią w czasie wielkich artystów. Ich bohaterką jest dziedziczka porcelanowej fortuny Louise Eeden, która kocha ojca i dla niego jest skłonna się poświęcić i wyjść za mąż za dziedzica drugiej ceramicznej firmy. W tym czasie ojciec poleca jej pozowanie do portretu, co zmienia wiele w życiu Louise.

W Louise podoba mi się, że jest dobra, ale nie jest głupia. Ma swój rozum, choć kieruje się raczej sercem i tym, co uważa za słuszne. Świat ją fascynuje, nie ogranicza się do kupowania nowych sukien, czepków (!) i zastanawiania się, jak najszybciej i najkorzystniej wyjść za mąż. Louise jest dokładnie taka, jak określa ją malarz – niezapatrzona w siebie, przezroczysta. I to wcale nie jest negatywne, wręcz pokazuje trudności w przedstawieniu czystej duszy.

Aby otrzymywać informacje o nowościach i promocjach naszego wydawnictwa, wpisz się na listę:
 
Wpisz się do newslettera!